Najbardziej nostalgiczny moment mojego tygodnia – znalezienie starego Floam za półką było jak podróż w czasie

dziwnego.

Było grudkowate. Kleiste. Chrupiące? Pokryte kurzem i tajemnicą.

Na początku myślałem, że to martwa mysz.

Nie żartuję.

Ale potem przyjrzałam się bliżej — naprawdę się przyjrzałam — i tam była, przyczepiona do tylnej części naszej półki, jakby cierpliwie czekała tam od lat.

Stary Floam.

Znasz tę dziwną, rozciągliwą, kruszącą się substancję, którą bawiliśmy się w szkole podstawowej – coś pomiędzy zestawem do budowania a Tamagotchi, które umarło w hańbie...

ًZobacz więcej na następnej stronie